Oczywiście gorset dopiero zaczynam sezonować, z racji na mój prawdopodobny niemal brak ściśliwości redukcja wynosi ok. 1 cala.
Z czym miałam największy problem? Z czystym sumieniem powiem, że z buskiem, lamówką i panelem na plecy. Z zapięciem mocowałam się około godziny (underbusk nawet wszyłam do wewnątrz za pierwszym razem!), ale koniec końców wyszło lepiej, niż sądziłam, lamówka zaś mimo podwójnego przeszycia marszczy się i na górze i na dole. Panel za to, chociaż usztywniany, to była mordęga - środkowa fiszbina wije się tak, ze przez wiązanie ją widać i będę musiała ją poprawić. Poza tym - jestem z niego zadowolona.
Tak za to wygląda na ciele z około 10-centymetrową przerwą i niezrozumiałym skrzywieniem.
Z mojej strony na dzisiaj to tyle. Zobaczymy, jak gorset sprawdzi się w praktyce i jak przeżyje seasoning.
Do napisania :)